Beczka kwasu
Środek targowiska, plac przed monastyrem czy blokowisko w Kijowie. Wszędzie można zobaczyć charakterystyczny, niewielki beczkowóz, na którym napisane jest cyrylicą kwas (квас). Ukraińcy chętnie raczą się orzeźwiającym napojem sprzedawanym wprost z beczki na ulicy. Więcej, ponoć kwas chlebowy jest realną konkurencją dla coca-coli!
Kwas chlebowy to ciemnobrunatny napój o minimalnej zawartości alkoholu powstający poprzez fermentację chleba. Przygotowany bez pasteryzowania i konserwantów powinien być wypity w ciągu kilku dni. Oczywiście kwas rozpowszechniony jest też w innych krajach, jak chociażby na Białorusi. W Polsce też można go spróbować, chociaż na beczkowóz jeszcze w naszym kraju nie trafiłam.
Chłodny napój jest rzeczywiście orzeźwiający i niezbyt słodki, co w upalne dni jest dużą zaletą. Mi jednak wydaje się trochę zbyt mdły w smaku. Ale daje radę :)
Próbowaliście kiedyś kwasu chlebowego? Smakował?

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)
- Ewa a
uwielbiam kwas chlebowy :D
Szkoda, że to co mozna w polsce kupić ma tak mało wspólnego z ukraińskim lub rosyjskim kwasem produkowanym na rynki lokalne
W sumie to ciekawie, czy byłby popyt w Polsce na kwas z beczkowozu…
Korciło mnie w Lublinie na jarmarku ale w końcu się nie skusiłam…
A, ja się tak kiedyś przymierzałam do soku z trzciny cukrowej jak pies do jeża. I korciło, i jakoś nieufnie podchodziłam do napoju. Ale w końcu przetłumaczyłam sobie, że jak nie spróbuję to nie będę wiedziała :)
A ten w Lublinie to też z beczkowozu był?
bardzo lubię, zgadzam się jednak, że to co jest w polskich sklepach, rzadko przypomina kwas produkowany przez naszych wschodnich sąsiadów…
A który lubisz? Ten nasz, czy ten zza wschodniej granicy? :)
no ja ze wschodniej nie próbowałam… wiem wielkie zabiedbanie… lubie bardzo ten nasz
Ale i tak myślę, że jak lubisz nasz to i ten zza wschodniej by Ci smakował :)
Ja uwielbiam kwas chlebowy! Niestety tego zza wschodniej granicy próbowałam jakieś 20 lat temu, więc nie bardzo pamiętam jego smak:). I rzeczywiście – był w wielkim beczkowozie w malutkiej wsi koło Kaliningradu.
W Polsce piłam nawet kwas o smaku jeżynowym (wolę klasyczny). Dla mnie, w konkurencji z coca-colą, zdecydowanie wygrywa kwas. To, że nie piję go zamiast herbaty to niestety efekt ceny. Mała butelka 0,33 kosztuje więcej od coli i piwa razem wziętych :)
Taki beczkowóz przed blokiem mógłby do mnie przyjechać ;)))
Mam super wspomnienia z kwasem chlebowym ale tez chyba sprzed 20 lat ;-)
Co mnie zaskoczyło, na Białorusi nie znalazłam nigdzie kwasu z beczki. Wszędzie tylko butelkowany. Ale są i plusy – jest cała gama różnych opcji – słodki, niesłodki, więcej goryczki, mniej itd. Jak zapytałam w sklepie o najlepszy kwas do spróbowania, to wywiązała się niezła dyskusja :-)
Widzę więc, że mamy sporo fanów tego napitku… Chyba dam mu jeszcze jedną szansę, jak będzie okazja :)
Oryginalny zza wschodniej granicy, prosto z beczkowozu próbowałem ze 20 lat temu, podczas przejazdu przez (wówczas jeszcze) Białoruską SRR.
To co u nas sprzedają masowo w sklepach jako kwas chlebowy, to równie dobrze mogłoby się nazywać ‘Cola’.
2 razy w życiu piłem (raz z bańki na mleko własnej roboty i raz z beczki we Lwowie) oba niesamowicie dobre potem kupiłem sobie w Polsce w sklepie i w ogóle nie przypominało to tych poprzednich
Na pewno inaczej smakuje robiony domowym sposobem a produkowany przemysłowo.